Często narzekamy na Niebezpieczniku, że właściciele dokumentów zawierających ich dane osobowe, numery PESEL i inne informacje, nie do końca o te dokumenty dbają. Wśród niektórych zrozumienie jest tak niewielkie, że nie rozróżniają nawet prawa jazdy od dowodu.

Wydawać by się jednak mogło, że PWPW, czyli producent tych dokumentów, do ich ochrony przykłada się lepiej. Poniższy przypadek pokazuje, że niestety — choć firma ma wdrożone najwyższe procedury bezpieczeństwa — to czasem i tak w eter puści coś, czego chyba nie powinna (różowe kropy naszego autorstwa):

Zdjęcie pochodzi z 2015 roku, z materiałów prasowych. I znów zastanawiamy się, jaki wymiar kary za takie przeoczenia na firmę nałożono by w ramach RODO/GDPR.

Przeczytaj także: